Wieczorynka #3


Wieczorynka #3

Zapraszamy do posłuchania naszego wieczornego podsumowania dnia!

PS. Z nie ma, świętuje 😉

Reklamy

04 – d

Miałem wrzucić filmik, ale chyba zrezygnuję, wystarczy, że opiszę co i jak dziś.

No więc ze wczoraj została mi parówka+bułka, a dodatkowo z lodówki podebrałem.. coś a la szaszłyka! (nie moje, ale współlokatorki się nie dowiedziały chyba 😉 – no co, kraść też można :D)
Śniadanie przedstawiało się o tak:
śniadanko

Do 17 potem jadłem już tylko czekoladę z krwiodawstwa – na jutro już nie będzie, trzeba będzie się pozbyć jeszcze trochę krwi :>

Wieczorem – zakupy w biedronce – granulowana herbatka – w końcu woda jest w kranie za free, więc jest coś dobrego do picia za 2,69 i prawie na miesiąc pewnie wystarczy, oraz warzywa na patelnię biedronkowe – 750g za 3,99 – to jest obiad na 2 dni (zjeść 375g na obiad to sporo chyba? ja wsunąłem jakieś 2/3 opakowania w sumie). A jak taki obiad wygląda (na patelni i potem na talerzu):
na patelnina talerzu

Rachunku nie będzie, ale miałem 7,23, wydałem 6,68 więc mam 55gr. To na jutro 5,55 – spoko 🙂
Do jutra 😉

Wieczorynka #2


Wieczorynka #2

Zapraszamy do posłuchania naszego wieczornego podsumowania dnia!

Wieczorynka#1


Wieczorynka #1

Zapraszamy do posłuchania naszego wieczornego podsumowania dnia!

03 – d

Dopiero 3 dzień? Niemożliwe..

Dziś szał zakupów, 8,45 było do wydania, poszło 6,32, czyli wciąż jestem na plusie i mam 2,13 😉

A co kupiłem?
Wodę smakową (to chyba nie oranżada) Dekada – 0,99 zł (odkryłem ją jakiś rok temu – inaczej bałbym się to kupić – ale jest w miarę dobra – a nie przepadam za czystą, bezsmakową wodą), musztarda a la No Name – 0,99 zł (musztarda jest dobra do wszystkiego, w razie kryzysu nawet z bułką będzie ok – brakowało mi musztardy, a oczywiście nowokupioną w piątek musztardę (jak jeszcze mogłem szaleć) zostawiłem w domu rodzinnym :/), parówki (71% mięsa 😀 – to sporo, jak na parówki i to te prawie najtańsze (najtańsze były w paczkach po 750g – prawie 7zł, więc sobie darowałem)) 2,99 + 3 bułki grahamki – 3×0,45 = 1,35. Zjadłem 1 bułkę i dwie parówki – do 16 było w miarę, teraz – 17:32 – trochę już ciśnie.. No i miałem jeszcze czekoladę sprzed 2 tygodni – taka byle jaka, ale jednak – i to za free. Do przyjaciół z, x i g – chcecie słodkości – idźcie oddać krew 😀

Fotka zakupów:
zakupy

Fotka rachunku:
rachunek

02 – d

Dzień drugi – dzień bułeczek i szamponu.
Zapasy w formie kotletów zjedzone 😦

Rano zakupiłem 4 małe bułeczki – 40gr każda, w pracy podjadłem kotlecików (3 sztuki na 8h – a małe były) z bułeczkami – i teraz już wiem, że tego nie idzie jeść na dłuższą metę, bo mało przyjemny smak zostaje (tak, jeszcze mam nadzieję, że przez te dni będę jeść to, co mi smakuje) – gum do żucia już nie kupię, mam jakieś dwa ogórki (chyba, że już ożyły własnym życiem – trzeba sprawdzić), to będę z tego robić sałatkę.. Jak będzie do czego. Po pracy wypad do TESCO trochę się powku.. na zakupy. Słońce wyjątkowo grzało, gotówki miałem 6,02 – szampon kosztował 6,55. Kartę zostawiłem w samochodzie. Oczywiście był mniejszy szampon, ale już cena za litr była 23,xx kiedy większy – 17,xx – a na takie szastanie pieniędzmi nie mogę sobie pozwolić (a innego szamponu nie przeżyję). Po wycieczce do auta okazało się, że mój bankomat zniknął z powodu remontu – spoko jest drugi. Tzn miał być, bo też nie było. Na szczęście BYŁ trzeci. Zapłaciłem, dostałem trochę drobniaków na jutrzejsze zakupy w Biedronce. Koniec dnia (tzn podjadam słonecznik – jeszcze na dwa dni go wystarczy).

Rachuneczek+zakupy. Same pyszne rzeczy. Od Pani z piekarni nie wziąłem 😦
rachunek

PS. Na jutro 3,45 + 5 = 8,45. Za to w Biedronce można zrobić sobie prawdziwą ucztę 🙂

01 – d

Dzisiejszy dzień poświęciłem na zbieranie na szampon :]

Jako, że z domu przywiozłem trochę jedzenia do mogłem się dziś uraczyć kotlecikiem, sałatką pomidorowo-ogórkowo-cebulową i chlebem:

żarcie

Dwa takie kotleciki miałem, jeszcze coś w lodówce się ustało na jutro, wieczorem w domu raczyłem się jakimiś słodkościami (też przywiezionymi) + słonecznikiem (z Biedronki, znalazłem jakiś sprzed 2 tygodni :D). O taaak, słonecznik można jeść i jeść i się nie kończy.

Wydano: 0,00. Dziś będę jeszcze wyciskał ostatnie krople szamponu, jutro idę na zakupy, mogę zaszaleć za 10zł 😀